Kategorie
- 3 minuty
- brzuchy
- co nieco i nieco więcej
- domowe dekoracje
- grill
- grzyby tu - reszta w zupach
- kotleciki placuszki kulki
- książki
- łakocie
- miejsca
- mięso
- moja kuchnia
- naleśniki bez szpinaku
- napoje
- ogród
- opakowania
- owoce morza i jeziora
- Pascal vs Okrasa
- przetwory
- przyprawy
- Przystanek Alaska
- sałatki i surowe
- smarowidła
- szpinak
- takie tam
- The Northern Exposure Cookbook
- ulubione
- zupy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
15 czerwca 2012
01 października 2011
OZDOBY JESIENNE
W takie słoneczne, ciepłe dni jak dziś zapominam, że już mamy jesień, ale przekwitające słoneczniki i usychające kwiaty przypominają, że sezon się kończy. Dziś się nimi zajęłam, a przy okazji zadbałam o kilka jesiennych ozdób.
Dynie:

Duże słoneczniki:

Maluchy:


W wazonie:

Na wodzie:

Chilli na karniszu:

Strachy na lachy:

Wianek na drzwi:

Cdn :)
Dynie:
Duże słoneczniki:
Maluchy:
W wazonie:
Na wodzie:
Chilli na karniszu:
Strachy na lachy:
Wianek na drzwi:
Cdn :)
16 września 2011
ŻYWOPŁOT ZE SŁONECZNIKÓW
Odległość od tarasu do ogrodzenia sąsiadki jest niewielka, więc typowe rośliny na żywopłot odpadały. Tak, szkoda mi było nawet tych 70cm. Jednocześnie chciałam nieco zyskać na prywatności, choćby ażurowo. Wiadomo, taras, piżama, opalanko, itd. Co więcej, wolałam z tarasu (i domu) patrzeć na roślinki niż na siatkę. I wymyśliłam słoneczniki. Rosną w górę, mają duże liście, piękne, wesołe kwiaty, nie wymagają zachodu i jeszcze wróble się najedzą. Nie eksploatują także nie mojego ogrodzenia. Nasiona różnych odmian posiałam gdzieś w marcu czy kwietniu, do gruntu posadziłam po Zimnej Zośce. Na początku jakaś taka słabizna straszna to była, łodyżki rwały mi się w palcach, ale jak już ruszyły to na całego. To jest sport ekstremalny: jak one szybko rosły! Z jednego nasionka rośnie (w oczach) 3 metrowe bydle - potęga natury, to trzeba przeżyć.
Po posadzeniu, 21.maja (na pierwszym planie niezapominajki i stokrotki) :
A nieco ponad 2 miesiące później, 3 sierpnia:
Aktualnych zdjęć nie mam, zresztą nie ma co wrzucać. Powoli robię jesienne porządki, a słoneczniki sukcesywnie lądują w wazonie. W przyszłym roku powtórka z rozrywki.
27 sierpnia 2011
06 sierpnia 2011
WŁASNE POMIDORY!!!
Dziś rano po raz pierwszy w życiu zebrałam własne pomidory! Boooożeeee!!! Wystarczyły 3 dni słońca aby wreszcie zaczęły się czerwienić. Miałam szczęście, bo pomimo mokrego i pochmurnego lata nie zgniły, nie zachorowały, nie zostały zjedzone przez jakieś robactwo :) Są przepyszne i pachnące, te sklepowe nie mają co się równać, chyba nie muszę mówić. A to dopiero początek, pierwszy zbiór koktajlowych, a jeszcze będą przecież kolejne i kolejne i bawole serca, które jeszcze całkiem małe i zielone. To będzie pomidorowa jesień :) Może zrobię własny ketchup? :)
Zaczęło się od tego (tu siewki z 14 kwietnia):

A teraz jest tak (to wszystko z jednego nasionka!):


Moja wersja caprese z własnymi pomidorkami i własną bazylią :)))
Zaczęło się od tego (tu siewki z 14 kwietnia):
A teraz jest tak (to wszystko z jednego nasionka!):
Moja wersja caprese z własnymi pomidorkami i własną bazylią :)))
29 czerwca 2011
WARZYWNIK - sezon I
Pamiętacie warzywnik sprzed miesiąca?

Teraz wygląda tak:

Pierwsza w życiu rzodkiewka, ostra jak diabli, prezentuje się tak:

Sałata wygląda już jak peruka wiktoriańska, bo tak rośnie, że nie nadążamy z jedzeniem! :)
Pomidorki koktajlowe też się pojawiły, śmiało chłopaki, zapraszam, lubię:

Poziommmkiii, mniam!

Koper, piękny, obłędnie pachnący...

Zioła nie gorsze, wszystko z nasion. Ale pachnie!!

Na koniec urocza malutka papryka :)

Teraz wygląda tak:
Pierwsza w życiu rzodkiewka, ostra jak diabli, prezentuje się tak:
Sałata wygląda już jak peruka wiktoriańska, bo tak rośnie, że nie nadążamy z jedzeniem! :)
Pomidorki koktajlowe też się pojawiły, śmiało chłopaki, zapraszam, lubię:
Poziommmkiii, mniam!
Koper, piękny, obłędnie pachnący...
Zioła nie gorsze, wszystko z nasion. Ale pachnie!!
Na koniec urocza malutka papryka :)
08 maja 2011
Będąc Młodą Ogrodniczką cz.1
Pikowanie? Siewki? Inspekt? Ile ja się naszukałam zanim odkryłam o co chodzi! Bo w tych wszystkich książkach i gazetach, owszem, piszą bardzo dokładnie co i kiedy należy pikować, ale na czym ta czynność polega? :) Chyba to musi być sprawa oczywista... ale nie dla wszystkich :(




Na szczęście ktoś mi to łopatologicznie wytłumaczył. Wiedza z książek (na początek polecam Maję Popielarską. Tłumaczy jak dziecku.) zaczęła się systematyzować w głowie. W praktyce było już z górki. Zatem niosąc kaganek oświaty teraz ja podaję ściągę dla tych co po raz pierwszy :)
1. Bawić się może każdy. Nie trzeba mieć pół hektara za oknem. Zioła, pomidory koktajlowe, truskawki czy choćby sałatę, nie mówiąc o kwiatach, można uprawiać na (słonecznym) balkonie czy nawet parapecie.
2. Nasiona pojawiają się w sklepach (np. każdy hipermarket) w lutym i wtedy możemy w ramach przeganiania zimy zacząć się zaopatrywać.
3. Można sobie poczytać o uprawie w Internecie, ale właściwie niezbędne informacje zawarte są na opakowaniach nasion.
4. WYSIEW: Są rośliny, które wysiewamy dopiero wiosną bezpośrednio do gruntu, np. rzodkiewka, a są takie, które wysiewamy w domu już pod koniec lutego czy w marcu/kwietniu i później przesadzamy we właściwe miejsce (czyli do gruntu, na balkon czy parapet).
Do tych drugich potrzebujemy kubków po jogurtach, wytłoczek po jajkach, opakowań po owocach, itp. Można też zaopatrzyć się w 'mini-szklarnie' specjalnie do tego przeznaczone. Ja swoje zakupiłam w Lidlu (4 sztuki za 24zł). Są też w Leroy Merlin za 12zł:
Do tych drugich potrzebujemy kubków po jogurtach, wytłoczek po jajkach, opakowań po owocach, itp. Można też zaopatrzyć się w 'mini-szklarnie' specjalnie do tego przeznaczone. Ja swoje zakupiłam w Lidlu (4 sztuki za 24zł). Są też w Leroy Merlin za 12zł:

W pojemnikach należy zrobić dziurki (na dnie), aby odprowadzać nadmiar wody. Najłatwiej wytopić je rozgrzanym gwoździem.
Używamy zwykłej ziemi ogrodowej, do kupienia w kwiaciarniach, sklepach ogrodniczych, w hipermarketach. Do jednej przegrody/kubka wsadzamy 3-4 nasionka, każde oddzielnie. To niewiarygodne, ale z każdego (no, prawie każdego - niektóre nie działają) wyrośnie nam piękna siewka, czyli roślinka wysokości kilku centymetrów. Wybieramy najsilniejszą i aby nie było jej ciasno i mogła rozwijać korzenie przesadzamy ją do samodzielnego pojemniczka. Ta czynność to właśnie pikowanie :)
Możemy też pominąć ten etap i kupić w maju gotowe sadzonki, np. na giełdzie warzywnej.
Możemy też pominąć ten etap i kupić w maju gotowe sadzonki, np. na giełdzie warzywnej.
5. PIKOWANIE: w świeżej ziemi robimy palcem dołek, wsadzamy siewkę, dociskamy palcem ziemię wokół, podlewamy.
6. MIEJSCE DOCELOWE. Następny etap to przesadzanie do gruntu lub donic (zazwyczaj w połowie maja), które postawimy na przykład na balkonie. Niektóre rośliny wymagają kilkukrotnego pikowania zanim zostaną posadzone w ostateczne miejsce, jest to zazwyczaj zaznaczone na opakowaniu.
6. MIEJSCE DOCELOWE. Następny etap to przesadzanie do gruntu lub donic (zazwyczaj w połowie maja), które postawimy na przykład na balkonie. Niektóre rośliny wymagają kilkukrotnego pikowania zanim zostaną posadzone w ostateczne miejsce, jest to zazwyczaj zaznaczone na opakowaniu.
7. OGRODNICY i ZIMNA ZOŚKA, czyli dni przypadające na połowę maja to granica, po której raczej nie występują już przymrozki. Co prawda w ostatnich latach pogoda na całym świecie wariuje, ale wciąż 15 maja jest magiczną dla wszystkich Ogrodników datą - wreszcie można zabrać się ostro do roboty :D Przykład ostatnich mroźnych majowych dni pokazuje, że nie warto się spieszyć. Ja dałam się zwieść kwietniowemu słońcu i posadziłam do gruntu kilka rzeczy - podejrzewam, że niestety nic z nich nie będzie.
Tyle słowem wstępu na dzisiaj, mam nadzieję, że komuś się przyda mój poradnik 'for dummies' :)
Kończę westchnieniem:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
