Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty

21 października 2010

PEPER'S

Dawniej w Białymstoku pod adresem Warszawska 30 mieściła się knajpa o wegetariańskim profilu - 'Ananda' - i to były złote czasy tego miejsca. Bardzo podobał mi się ówczesny klimat lokalu, chętnie wpadałam na rewelacyjne naleśniki ze szpinakiem w sosie thousand island z kiełkami, za 7 zł. Potem knajpa zaczęła zmieniać ceny i kierunek i miałam wrażenie, że jest tam coraz gorzej. W końcu nastąpiło to nieokreślone coś, co spowodowało, że pomimo regularnego mijania nie wstąpiłam tam przez parę ładnych lat...

Kilka dni temu sprawdziłam jak miewa się Peper's (bo tak od dłuższego czasu nazywa się restauracja). Poprosiłam o najlepsze danie z karty. Otrzymałam quesadillę. Dodatkowo zamówiłam zupę meksykańską - bo obecnie to restauracja meksykańska w końcu :) Quesadilla mimo swej prostoty (mielony kurczak, duszone pomidory z puszki, cebula, pietruszka) była bardzo smaczna i efektownie podana. Cena mogłaby być trochę niższa, ale warto spróbować (19zł). Przy czym zaznaczam, że wg mojego towarzysza quesadilla z kurczakiem jest znacznie lepsza od quesadilli verde z mięsem czerwonym. Natomiast jeśli chodzi o zupę (6zł) to ona jest tutaj gwiazdą programu - rewelacja! Pyszna, pożywna, bogata w smaku, ładna i z pewnością takiej nie zjecie nigdzie indziej w Białymstoku - z czystym sumieniem i mimo pikania mikrofalówki w tle - polecam.

Równie duży plus należy się obsłudze. Przesympatyczna, uśmiechnięta, kulturalna i kontaktowa pani jest słoneczkiem i prawdziwą przyjemnością tego lokalu. Miło, że ktoś zawiadujący Pepersem zwrócił na to uwagę, bo nic tak nie wpienia głodnego Polaka, jak arogancki i niekompetentny kelner. A więc tu nikogo takiego nie spotkacie.

Nie da się nie zauważyć zmiany również w wystroju. Niby kosmetyka dekoracji, a jaki efekt. Przede wszystkim jest jaśniej! Światło, widzę światło! I - wreszcie! - jak uroczy i przytulny jest to lokal. A kolację możecie zjeść przy otwartym kominku :)

Podsumowując - wrzucam Pepersa na swoją kulinarną trasę, wrócę tam na pewno, a Kuchenna Rewolucja pani Magdy Gessler, której efekty przeszłam się sprawdzić, jest udana i oby utrzymał się ten poziom.

08 marca 2009

FORTO DVARAS


Dla odwiedzających Wilno. Będąc na starówce warto zajrzeć do knajpy 'Forto Dvaras'. Można tam zjeść m.in. tradycyjne potrawy litewskie (dla Podlasian wcale nieegzotyczne), takie jak cepeliny (nasze pyzy/kartacze) czy chłodnik litewski. Co nie bez znaczenia, wegetarianie również będą mieli tu w czym wybierać. Powiem szczerze, że rewelacja i pycha. Jakość produktów (począwszy od zwykłych kartofli, przez piwo, na mięsie skończywszy) i kultura podania jest na wysokim poziomie. Obsługa nieco mniej i nie są to tylko moje odczucia. Chyba są trochę uczuleni na polskich turystów - kto był w Wilnie, ten wie o co chodzi :) W każdym razie nie będziecie zawiedzeni, a ja życzę sobie przynajmniej jedną taką 'sieciówkę' w Polsce!







27 listopada 2008

PAPAGAYO

O Papagayo, knajpie uczelnianej, już chyba pisałam, więc rozwijać się nie będę. Dla porządku napiszę, że ponownie bez zarzutu. Rozbudowane menu, potrawy gotowane (przez co rozumiem u-gotowanie barszczu z takich składników jak buraki i ziemniaki, a nie zalanie wrzątkiem dwóch łyżeczek proszku) i podawane naprawdę błyskawicznie. Może nie są to smaki porażające oryginalnością, ale jak na uczelnianą stołówkę...

barszcz, 2.50zł

sałatka nicejska mniejsza, 8zł

penne zapiekane z farszem rybnym i serem, 11zł

naleśniki, chyba około 6zł...

04 września 2008

GREEN WAY


Uważam, że Green Way tym tylko różni się od McDonald's, że ma trochę lepsze jedzenie. Chociaż w maku folii w obiedzie jeszcze nie znalazłam, a w Green Wayu i owszem. ('bo oni ryż w torebkach gotują, a te torebki mają takie farfocle i się czasem obrywa') I z tego lepszego to zupy są niezłe.



Tak na marginesie, nie tylko w plastiku ryż gotują, ale i na plastikach podają. Czy to tak w ramach 'Ideą Green Way jest tworzenie produktów jak najbardziej przyjaznych ludzkiemu zdrowiu, jednocześnie wskazując na głęboki szacunek dla innych istot i całej planety.'? Fajnie, że taka wege knajpa jest i konkuruje w centrum handlowym z KFC, ale po co dorabiać do tego teorię, że zbawiamy świat?




BIESIADA MIODOWA W KUROWIE

To impreza cykliczna, odbywająca się w ostatni weekend sierpnia. Dowożą empekiem przez pole:) Na festiwalu prezentowane są wyroby z najlepszych podlaskich pasiek, przede wszystkim miody, ale także produkty pochodne, takie jak pyłek kwiatowy, miodowe nalewki czy woski. Ponadto ze sceny przygrywają fajne zespoły i jest sporo straganów z produktami z regionu - żywnością, ozdobami, biżuterią, artykułami gospodarstwa domowego - wszystko hand made. Mamy więc kołacze, kiszone warzywa, smalczyk (wersji wege nie było), psiwo, ciasta, sery, drewniane korale, szydełkowane cuda, wiklinowe kosze, zabawki... Aha, znalazło się też miejsce dla stoiska Oriflame :)
W każdym razie po obejściu straganów ze wszelkim dobrem polecam wybrać się na spacer
pomostami przez 'trzcinowisko, turzycowisko, rzekę, łąkę i zarośla wierzbowe' :) Niesamowite wrażenia!!!






























I książeczkę dostaliśmy:)



Naprawdę bardzo ładnie wydana (opr. graficzne: Formacja Raster) , ciekawie, fajnie napisana (Bogusław Deptuła) . Nie wiem jak było na konkurencyjnej imprezie w Tykocinie, ale Kurowo rządzi.

SMAŻALNIA RYB i GOSPODARSTWO RYBACKIE



Dziś odwiedzimy Gospodarstwo Rybackie i Smażalnię Ryb przy ulicy Turystycznej w Augustowie. Bardzo przyjemne miejsce nad jeziorem (dosłownie, jeden z budynków stoi NAD jezioremdarmowy hosting obrazków ) Ceny, jak na gospodarstwo rybackie, może lekko zawyżone, ale i tak 40% mniejsze niż w byle barze nad wodą. Czyli kilogram smażonej ryby w okolicach 65-85zł.


















SMAŻALNIA RYB


W związku z tym, że ryby jem i lubię bardzo postanowiłam przezwyciężyć strach i wejść o tu:



O Anielko, jakże cudowne to miejsce! Rybki świeże, jadłospis prosty (kategorie dwie: tusze, filety), a wybór spory. Śmigło pod sufitem się kręci. Na porcelanie to nie jest tu podawano, ale ale! Przyrządzone solidnie i smacznie. Niejedna porcelana w tym kraju mogłaby pozazdrościć. Dostałam swój zestaw. Wyglądał i pachniał obiecująco. Pierwszy kęs i hmmmm... Nagle wszystko nabrało pozytywnego wydźwięku, świetne położenie - na przeciwko Dworca PKP Białystok, klimat smażalni z tamtych lat (poprawka: to jest smażalnia z tamtych lat), idealnie chłonące nadmiar tłuszczu papierowe tacki, śmigło grożące ścięciem głowy... A rybka... palce lizać!