25 sierpnia 2014

Moja kuchnia


Ta-dam! Oto moja kuchnia :) Powstała latem 2011 roku, czyli użytkujemy ją już 3 lata. W 90% złożyłam ją sama i nie mam tu na myśli tylko skręcenia szafek, ale... wszystko. Od pomiarów, projektu i gruntowania ścian po finalne przetarcie szybki piekarnika ;) Fachowcy wycięli mi tylko blaty i cokoły, podłączyli płytę i zlew. Trochę popracowałam, nie dałabym rady bez męża, dopieszczanie detali trwało kilka tygodni (fachowcy z IKEA załatwiliby to w 2 dni) ale satysfakcja jest bezcenna, a kuchnia wygląda dokładnie tak jak chciałam.


Meble to IKEA STÅT z dębowymi blatami 38mm. Ustawione są na planie litery L. Kuchnia jest mała. Ciąg roboczy to w zasadzie jedna ściana:


Plus zlew w wykuszu (jak widzicie w mojej kuchni nie zabrakło miejsca na tak prozaiczne elementy jak ścierka, kosz na ziemniaki czy konewka; praktyczną rzeczą jest też lampka 'do zmywania naczyń') 


Główną część roboczą rozplanowałam tak: blat, gotowanie, blat, lodówka. W dużej szufladzie pod blatem trzymam w przegródkach wszelkie przybory do gotowania i blender, co jest super poręczne przy dynamicznym gotowaniu, w mniejszej szufladzie sztućce. Zawartość pozostałych szafek nie jest wybitnie fascynująca, więc sobie daruję szczegóły, ale zaznaczę, że wiszące szafki są wyższe niż standardowe. Dzięki temu są bardzo pakowne (w każdej mam po 5 półek - i owszem, do najwyższej nie dosięgam bez stołka, ale trzymam tam po prostu najrzadziej używane rzeczy). Zabudowa pod sufit zlicowana z szafkami płytą g-k nie tylko ukrywa rurę wentylacyjną okapu, ale przede wszystkim jest mega praktyczna ze względów higieniczno-porządkowych.  


Ze względu na niewielką ilość blatu roboczego nie chciałam go zbytnio zastawiać. Część rzeczy niezbędnych takich jak czosnek czy ręcznik papierowy powiesiłam więc na relingu (też IKEA). Dołożyłam do tego pocztówkę, która niezmiennie mnie bawi :) 'Play golf free while having your suit pressed'. Kafelki to hiszpańskie Vives Mugat Blanco, obecnie powszechnie dostępne i o połowę tańsze od Vileroy&Boch.


Jeśli chodzi o sprzęt AGD to piekarnik jest z IKEA (identyczny kolor i uchwyt jak we frontach szafek), a płyta to BEKO (nad nim okap Ciarko z filtrami do samodzielnego czyszczenia-duże ułatwienie i oszczędność). Tak na marginesie, na białej płycie znacznie mniej widać plamy niż na czarnej. Ze wszystkich urządzeń jestem zadowolona i polecam.


Lodówka Electrolux (niewiele modeli udaje się dobrać pod szafki IKEA, a same lodówki IKEA mają kiepskie opinie) jest w zabudowie. Sprawdziły się przepowiednie moich koleżanek i po 2 latach szafkę otwieram oddzielnie, a drzwiczki lodówki oddzielnie, ale i tak wolę mieć lodówkę zabudowaną, gdy stoi praktycznie w salonie. Obok lodówki widzicie słupek z półeczkami. Nie cierpię takich cudów z g-k, ale akurat ta ścianka skrywa komin, więc postanowiłam jakoś wykorzystać tą przestrzeń. Przyznaję, że sprawdza się znakomicie. Normalnie te wszystkie oleje i octy stałyby na blacie, a tak są pod ręką, ale nie zajmują przestrzeni. Uważam jednak, że takie 'piękne' wnęki mają sens tylko gdy zrobimy im dno z glazury. 


Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale wnętrze pomalowane jest zmywalną farbą, a zawartość półek stoi na zlicowanej ze ścianą białej glazurze - kolejny praktyczny patent ułatwiający sprzątanie i zachowanie świeżego wyglądu.


Skoro już mowa o 'zlicowaniu' to po raz kolejny muszę go użyć w kontekście poziomu, na którym wiszą górne szafki. Standardem jest, że szafka okapowa jest (mniej lub bardziej, w zależności od typu płyty) podwyższona względem innych. Pomijając wrażenia estetyczne jest to strasznie niepraktyczne, bowiem boki szafek przylegających są wiecznie tłuste vs brudne. Dlatego marzyło mi się powieszenie wszystkiego czyli szafek (a de facto paneli maskujących pod szafkami) i okapu na dokładnie tym samym poziomie. Marzyło mi się także, by na górze również kończyły się na tym samym poziomie :) IKEA nie przewiduje takich fanaberii, w rezultacie musiałam dosztukować sobie jedną z nadokapowych szafek samodzielnie. Jej front wykonałam z panelu maskującego, który oczywiście ma ten sam odcień, co pozostałe szafki. Wszystko wisi na jednym poziomie i o to chodziło.


Czymś, co ułatwia i umila pracę na blacie jest oświetlenie podszafkowe. Ja wybrałam dyskretną listwę z taśmą LED. W czarną szynę przykręconą do szafki wlepia się taśmę i wciska panel z matowego pleksi, które ładnie rozprasza światło, co pozwala uniknąć efektu 'punkcików świetlnych' rodem z pasa startowego lotniska Okęcie.


Kolejnym detalem są gniazdka montowane nie na glazurze, a pod nią. Otwory zostały wykonane w jednym z punktów tzw. 'cięcia wodą'.


W kuchni znajduje się także stół na podstawie z Singera po Babci, na którym trzymam większe sprzęty (wypiekacz chleba, etc.) oraz dwie witrynki. Jedna jest wypełniona książkami kucharskimi (św. Mikołaju, naprawdę, dość!).


Przez te dzwoneczki nie da się otworzyć tej szafki bezdźwięcznie - świetna skrytka na słodycze :)


Druga to tzw. durnostojki. W jednym pojemniku trzymamy herbatę, w innym mleczaki naszego labradora...ups, chyba nie powinnam się tym chwalić.


Uwielbiam te kubki, kojarzą mi się z bajką 'Złotowłosa i trzy misie', gdzie każdy miś miał swój talerzyk, swoje krzesełko, itd.


To by było na tyle. Po trzech latach użytkowania mogę stwierdzić, że:

  • jestem zadowolona

- z mebli, dodatków tj.amortyzatory, jak i wyposażenia wewnętrznego IKEA - polecam. Cena+jakość - bezkonkurencyjna.
- dębowych olejowanych blatów
- białej matowej kuchni
- czarnych cokołów (zawsze czyste ;) )
- układu/projektu kuchni
- kuchni otwartej na salon
- niezniszczalnych farb do kuchni Tikkurila Feelings


  • zmieniłabym

- zlew z owalnymi komorami na tradycyjny
- wszystkie szafki stojące na takie z szufladami (choćby typu cargo)

The End



7 komentarzy:

  1. Bardzo ładna kuchnia.
    Świetne gniazdka tuż nad blatem, żałuję, że takich nie zrobiłam.
    Mnie byłoby trudno pracować na tak małym blacie roboczym, mam 180 cm i mógłby być jeszcze dłuższy:). Kupując kuchnię oczywiście w Ikea tuż przed montażem pojechałam wymienić szafki na szuflady i potwierdzam -warto je mieć, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) Blat jest krótki, ale to kwestia przyzwyczajenia. Pocieszam się, że kucharze w tv zawsze gotują na jednej desce do krojenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się, jak zagospodarowałaś niezbyt dużą przestrzeń. Moja Mama też ma małą kuchnię, taką "kiszkę", i naprawdę ciężko się w niej ruszyć...
    Ja póki co mieszkanie wynajmuję, ale marzy mi się kiedyś fajna, dużą kuchnia :) Którą zaprojektuje mi teść (pracuje w tym biznesie już 30 lat, zna się bardziej niż ja ;)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd pochodzi cudny chlebak?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiej firmy ta cudna płyta i piekarnik?:) Nie mogę doczytać :)

    OdpowiedzUsuń