04 września 2008

KUCHNIA KAFLOWA


Gotowanie na kuchni kaflowej od początku do końca jest frajdą. Opalanie drewnem, obserwowanie żaru, potraw, które żyją inaczej niż na jakimś tam gazie i ten duch prababcinego pieca... w końcu grzanie pleców o kafle... Bardzo mi się spodobało :)




Tutaj widać z jaką mocą mam do czynienia. Nie mieści mi się w głowie, że ludzie po tym żarze chodzą! ...w każdym razie tu gotuję kordiał z pokrojonych suszonych moreli, przypraw korzennych (ziele angielskie, goździki, cynamon, imbir itp) i piwa imbirowego i jabłkowego.



Później robiłam flan, zresztą super przyjemny, polecam, z proszku, ale wymagał zagotowania i czekoladowej polewy...


Gotowane
pierogi z łososiem i koperkiem i prażoną cebulką...



Odgrzewana pica smakowała jak prosto z pieca Parkpabu :)



A na deser był granat i figa (od pieca się wymigały)




Brak komentarzy: